Moja przygoda z owcami.

Zawsze chciałam pomagać i pomagałam ludziom, dlatego w 2006 roku powstało Stowarzyszenia Podpora. Byłam jego współzałożycielką, a latach 2006-2009 byłam jego prezeską. W tym czasie poznałam wielu wspaniałych ludzi.

W 2006 w ramach projektu „Rozwój hodowli owiec w gospodarstwach rolnych gminy Górowo” zrealizowanego z funduszy Przedstawicielstwa Fundacji Zagranicznej Heifer Project International otrzymałam stado owiec rasy Charollais (Charollais sheep)   kupionych  z likwidowanego  stada  Zakładu  Doświadczalnego w Bałcynach. Od tego czasu zajmuję się hodowlą owiec rasy Charollais.

Początkowo dzięki hojności HPI otrzymałam stado 26 matek, 5 jarek i 1 tryka Cherollais. Początki hodowli były bardzo trudne. Nigdy z mężem nie hodowaliśmy żadnych zwierząt, a co dopiero owce i to w tak dużej ilości. Były dni radości, ale więcej  było  dni  przygnębienia.  Otrzymane matki nie były pierwszej młodości  co w czasie wykotów wymuszało na nas zwiększoną opiekę nad jagniętami (karmienie, suszenie, ogrzewanie etc.). Początkowo bardzo przeżywałam choroby, upadki matek i jagniąt. Nie poddawałam się. Wspólnie z mężem nie wiedzieliśmy co jest nie tak. Na początku przeżywało nam zaledwie około 40% jagniąt. Po zastosowaniu odpowiedniego karmienia, fachowego odkażenia pomieszczeń owczarni oraz konsultacji z lekarzami weterynarii oraz moim teściem, który jest emerytowanym lekarzem medycyny, udało nam się doprowadzić stado do poziomu jaki mamy w dniu dzisiejszym. Na codziennym wyposażeniu apteczki znajdują się leki dla dzieci: syropy, czopki, mleko w proszku itp. które w razie potrzeby aplikujemy owieczkom. Zawsze   posiadamy   zamrożoną  siarę  (pierwszy pokarm jagniąt)  owiec  i  krów. Z  dumą  i  radością  opowiadam  jak udało  mi  się  uratować  jareczkę „Bałcynkę” z zapalenia płuc.

Przyczyną dużej liczby upadków jagniąt było przeważnie wyziębienie organizmu. Początkową  energię  zaraz  po wykoceniu, jagnięta zużywały na ogrzewanie ciała, a nie na szukanie pokarmu przez co słabły i padały. Od 2009 termin wykotów przesunęliśmy na miesiące wiosenne (luty, marzec) głównie ze względu na temperatury.

Obecnie posiadam jedno z dwóch stad zarodowych owiec rasy Charollais w Polsce.

 

Historia owieczki „Bałcynki”

 

Nazwa wzięła się od nazwy miejscowości, gdzie kupione były nasze owieczki – Bałcyn niedaleko Ostródy. Gdy w 2006 roku mąż pojechał do Bałcyn po owce czekała  nas  niespodzianka.  Okazało  się,  że  jedna  z matek okociła się nad ranem i jest mała jareczka. Byli właściciele owiec nic nie mogli już zrobić. Dostaliśmy jedną jarkę gratis. Jagnię nie nadawało się do transportu z dorosłymi sztukami. Matki z jagnięciem nie można było przewieźć samochodem osobowym. Ostatecznie mąż wiózł jagnię na rękach owinięte w kurtkę jak małe dziecko.

Dziś jest piękną owcą, która obdarza nas swoją przyjaźnią i ładnymi jagniętami.

 

Zachęcam do zapoznania się z treścią mojej całej strony.

Teresa Cieślak